Joanna Babynko: „Jesteśmy jedną drużyną!”

Początek lipca to w Kozienicach najpiękniejszy czas. Od 2010 roku odbywają się tam półfinały Miss Polski. Spośród 40 kandydatek do ścisłej czołówki pretendentek do tytułu Miss Polski 2018 zakwalifikowało się 28 dziewczyn, z czego aż trzy pochodzą z Podlasia. Są nimi Magdalena Wasiluk, Karina Szczepanek oraz Joanna Babynko (pochodząca z Sokółki mieszkanka Białegostoku), która w tym roku została Miss Foto i I Wicemiss Podlasia, a teraz uzyskała zaszczytny tytuł Miss Kozienic oraz zechciała porozmawiać z „Białostockim Wieczorem”.

Jesteś wielokrotną już miss różnych konkursów, ale dla Białegostoku jesteś od maja tego roku przede wszystkim I Wicemiss Podlasia, a od niedawna też finalistką Miss Polski. Jak wyglądała Twoja droga do takich sukcesów? Więcej w niej spontaniczności czy wyrzeczeń?

Tak, zostałam I Wicemiss Podlasia, w tym samym czasie zdobyłam tytuł Miss Foto. Po ćwierćfinałach w Łodzi udało mi się dostać do półfinału, który odbył się w Kozienicach. Władze miasta ogłosiły mnie Miss Kozienic, dzięki czemu zostałam również Finalistką Miss Polski 2018. Jak do tego doszło? Wszystko było bardzo spontaniczne. Namówiły mnie do tego koleżanki. Na początku traktowałam konkurs jako zabawę i ciekawą przygodę, jednak z każdym etapem wymagania względem siebie rosną. Nigdy nie myślałam, że wystartuję w konkursie piękności. Tym bardziej nie spodziewałam się, że zajdę aż do finału.

Korona Miss to ogrom obowiązków.

Dokładnie, każdy z tytułów miss to nie tylko zaszczyt, ale również obowiązki i różne spotkania. W najbliższym czasie najwięcej obowiązków, jak sądzę, będzie związanych z tytułem Miss Kozienic. Mam nadzieję jednak, że podołam wszystkim. Na pewno bardzo będę się starać.

Jak oceniasz swoje szanse przed głównym wyjściem na scenę po koronę najpiękniejszej Polki?

Ciężko obiektywnie ocenić mi moje szanse. Raczej uważam, że każda z nas ma jednakowe, wszystkie kandydatki są równie piękne. Do grudnia jeszcze daleko. Dziewczyny na pewno będą nad sobą intensywnie pracowały; ja również. W tym roku poprzeczka jest podniesiona naprawdę wysoko.

Poza Tobą są jeszcze trzy inne kandydatki z Podlasia. Panuje między wami atmosfera przyjaźni czy raczej konkurencji?

Zdecydowanie panuje między nami przyjazna atmosfera. Jesteśmy drużyną! Wspieramy się i pomagamy sobie nawzajem. Wiem, że zawsze mogę na nie liczyć i dziewczyny mogą też liczyć na mnie w każdej sytuacji. Nie ma między nami atmosfery rywalizacji, choć oczywiście każda z nas startuje po to, żeby wygrać. Spotykamy się nie tylko na wyjazdach i próbach miss. Widujemy się również w wolnych chwilach, rozmawiamy, wspominamy, przeżywamy wspólnie to, co obecnie dzieje się w naszym życiu. Myślę, że miałyśmy szczęście, że od samego początku tak świetnie się rozumiemy. Jest w tym nasza siła. To daje nam swego rodzaju poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie.

Dziennikarzom życzy się połamania pióra. Czego można życzyć I Wicemiss Podlasia w konkursie Miss Polski?

Sama nie wiem. Myślę, że można życzyć połamania szpilek,  chociaż, oby nie! Ich wysokość jest niebagatelna. Mam nadzieję, że nikt mi ich nie podetnie. a wszystko, co związane z konkursem piękności będzie zawsze tylko ogromnie przyjemnym wspomnieniem na długie lata.

W takim razie tak ja, jak i cała redakcja „Białostockiego Wieczoru” życzymy Ci połamania szpilek, oraz wyłącznie przyjemnych wspomnień po latach. No i oczywiście kolejnej korony!

 

Z Joanną Babynko, finalistką Miss Polski,
rozmawiał Robert Wyrostkiewicz

Dodaj komentarz