Prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego: Skończyły się czasu psów na łańcuchu, ale…

„Jeśli chodzi o popularność, to bez wątpienia tak. Kiedyś pies miał głównie funkcję użytkową. I to od pradziejów. Od neolitu. Od czasów udomowienia psów. Każdy z nas pamięta psy za dnia trzymane na łańcuchu, a spuszczane w nocy do pilnowania podwórka. W rolnictwie psy pomagały pasterzom. W lesie pomagały myśliwym. Dzisiaj część tych zwierząt jest tylko i aż towarzyszami naszego życia. Ich obecność pomaga nam. Mówi się, że psy to nasi najlepsi przyjaciele. Coś w tym jest” – twierdzi Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

 

„Nie do końca. W miejsce psów stróżów pojawiło się coraz więcej psów w policji, w służbach różnego rodzaju, a zwłaszcza w procesie terapeutycznym. Dogoterapia na całym świecie czyni cuda. Dzieci z autyzmem i różnymi deficytami dzięki psom robią dodatkowe kroki w swoim rozwoju. Psy pracują nadal, ale też coraz częściej są hodowane dla towarzystwa, dla wspólnego przeżywania życia. Często pies to ostatni towarzysz człowieka. Po prostu, życie jest takie, że ktoś zawsze odchodzi pierwszy w leciwym małżeństwie. Może to, co powiem, zabrzmi dziwnie, ale jeśli był w tej rodzinie pies, to on przejmuje rolę towarzysza i pozwala dłużej żyć osobie, która została. Pies jest wdzięczny do końca. Ale trzeba odrobiny wiedzy, by umieć z nim żyć”

 

– dodaje Kłosiński, lider polskich kynologów.

 

Polskie Porozumienie Kynologiczne jest jedną z dwóch najliczniejszych organizacji kynologicznych w kraju i jest jedną z naszybciej rozwijających się organizacji tego typu w Europie.

 

Daria Przeworska

Dodaj komentarz