Sieć aptek Gemini, obecna także na Podlasiu, nie dała się Naczelnej Izbie Aptekarskiej!

Kiedy ściągnąłbyś aplikację, udostępnił część swoich danych, dobrowolnie, mógłbyś łatwiej otrzymywać leki. Miała w tym pomóc Aplikacja Gemini. Miało to zapobiec nieosiągalności leków i załatwianiu spraw on-line, aby było nam łatwiej. To nie spodobało się Naczelnej Izbie Lekarskiej, która stwierdziła, że nasza zgoda nic nie jest warta, a profilowanie pacjentów i tak jest naganne. Przy czym wydała hejtujący Gemini komunikat, a jeden z reprezentantów Naczelnej Rady Aptekarskiej, Marek Tomków, palił klawiatury, wypisując słowa krytyki pod adresem Gemini.

Tyle, że… ludzie potrzebują i chcą takich aplikacji, a nawet gdyby ktoś sobie ich nie życzył, nie musi ich używać, a hejt na Gemini, z powództwa firmy, parł się o sąd.

Sędzia ogłaszając wyrok dla Gemini nazwała działania Naczelnej Rady Aptekarskiej po imieniu LINCZEM. Lincz to nieuprawnione sponiewieranie niewinnej osoby czy grupy osób. Tym – zdaniem sądu – zajmowała się NIA.

Sprawę opisał serwis Dorzeczy.pl:

W kwietniu jeden ze sporów pomiędzy Naczelną Izbą Aptekarską, a działającą w Polsce siecią apteczną znalazł swój finał w sądzie. Poszło o stworzoną przez sieć Gemini aplikacje służącą do rezerwowania leków w aptekach. Po publikacjach prasowych na temat jej działania, jakie ukazały się w ogólnopolskich mediach, w czerwcu zeszłego roku Izba wydała komunikat, w którym zarzuciła sieci nielegalne i nieetyczne praktyki. Sąd Okręgowy w Warszawie, który badał tę sprawę stwierdził, że Naczelna naruszyła dobra osobiste Gemini i nakazał usunięcie nieprawdziwego komunikatu, a także zapłatę przez NIA 25 tysięcy złotych na cel charytatywny. Najciekawsze było jednak uzasadnienie wyroku, które ustnie podczas rozprawy przedstawiła sędzia. Stwierdziła, że działania Izby są „wynikiem niezachowania pewnego rodzaju standardu”, a jeżeli się jest tego rodzaju organizacją to należy „chronić interesy wszystkich członków, działać celowo oraz pisać w sposób rzetelny, odpowiedzialny i ze świadomością tego jakie treści niesie nasz przekaz”. Sąd wyłożył wprost, że komunikat wydany przez Izbę „został opublikowany bez sprawdzenia i bez próby weryfikacji”, a jego treść została wręcz nazwana jasno po imieniu linczem! Zdaniem sądu „Izba nie jest tego rodzaju jednostką, której zadaniem jest skrytykowanie, wręcz zlinczowanie przedsiębiorcy”.

Z kolei na serwisie Prostozmostu.net czytamy:

Sąd ostatecznie stwierdził, że krytykowana przez Izbę spółka jak najbardziej miała prawo domagać się zaprzestania od Izby nieprawdziwych informacji: „W kontekście bardzo krytycznych artykułów prasowych i w kontekście tych tweetów, które (publikowane były) mniej więcej w tym samym czasie ten komunikat wywołał taki skutek na jaki powołuje się powód i ma racje że domaga się zakazania.” Sąd uzasadnił także nakazanie zapłaty przez Izbę 25 tys. złotych na cel charytatywny: „Te 25 tys. na bardzo zbożny cel jest za to niezachowanie standardów i za tolerowanie tego, że osoby które pełnią w Izbie funkcje istotne, znaczące, reprezentacyjne, zajmują się bardziej działalnością publicystyczną.  (Publikują) teksty które są nie na miejscu, nie przestrzegając pewnego podziału na to co jest prywatne a co jest profesjonalne.”

Sędzia nie bała się także odnieść do personalnych, publicystycznych ataków na Gemini, których dopuszczał się Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

„Ja sobie zdaje sprawę z tego, że szczególnie pan Tomków, którego temperament publicystyczny był bardzo widoczny w trakcie rozprawy może mieć prywatne konto na twitterze. NIA to jednak aprobuje, toleruje i nie zwraca uwagi na to, że w taki sposób zachowywać się nie można jeśli się jest jednocześnie postrzeganym jako osoba funkcjonująca w środowisku NIA”

– mówiła sędzia w uzasadnieniu do wyroku.

Kiedy się rozrabia wypowiedziami, komunikatami, trzeba brać odpowiedzialność za słowa. Dlatego dla wszystkich samorządów zawodowych (także lekarskiego, chłostającego ostatnio lekarzy przeciwnych radykalnemu lockdownowi) warto zacytować zdanie sądu wobec NIA ws. Aplikacji Gemini:

„Ta treść która została opublikowana to jest lincz, (…) a w działalności rynkowej trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że jeżeli się takie oświadczenie składa to ono wywołuje konsekwencje.”

Artur Domosławski napisał książkę Wykluczeni o linczu na ludziach pozbawionych obrony. W jeden z recenzji, znajdujemy obraz, z którego wynika, że lincz to tchórzliwy sposób wymierzania sprawiedliwości, a uczestnicy linczu są mniej liczni za dnia niż w nocy. Nocą wzrasta także stopień okrucieństwa i poczucie bezkarności. Nocą dla różnych organizacji są patetyczne szyldy, krawaty u szyi, wizytówki ze złotymi literami. A jednak w przypadku Naczelnej Izby Lekarskiej noc okazała się złudna, a NIA zamiast zastąpić sprawiedliwość, musi zapłacić 25 tys. zł za wyrządzone krzywdy. Chyba, że zechce się odwoływać, ale swój komunikat NIA już ze strony po cichu usunęła…

Daria Miśtura

fot. pexels.com

Dodaj komentarz